wtorek, 7 listopada 2017

Detalfest i kolorowanki domów w kratkę. Do pobrania!

Przy okazji Detalfestu - święta detalu architektonicznego w Łodzi, który gremialnie odwiedziliśmy z naszymi detalicznymi opowieściami, a nawet kawałkami detalu, zebraliśmy razem kolorowanki, które przygotowywaliśmy w 2015 roku. 


Dziś, prezentujemy Państwu całość i zachęcamy do pobierania, drukowania i kolorowania. Są to doskonałe rysunki-odstresunki dla dorosłych oraz materiały do warsztatów plastycznych z dziećmi. 



tekst alternatywny


Poniżej kilka zdjęć z Detalfestu. Niech da wyobrażenie o pięknych kawałkach architektury, które pokazywali prelegenci.

Na Detalfeście spotkaliśmy znajomego - Klatkowca.

Prezentację na temat toruńskiego detalu typograficznego miał Kamil Snochowski - Literołap.

Na temat detalu Włocławka mówiła Paulina Szczurek.

Pilnie kolorowali słuchacze ostatniej prezentacji - na temat domów z pruskiego muru i ich ślicznych wycinanek. Podobno rysowanie podczas wykładów pomaga zapamiętywać treść.

Cd.


Powstałe prace zostały nagrodzone przez Jury w składzie Anna Zglińska, Szymon Spandowski oraz Maria Nowakowska.
Nagrodą był prusko-murowa para kotów z Torunia w postaci plakatu. 

sobota, 4 lutego 2017

W sprawie ekshumacji na cmentarzu jenieckim na Glinkach

W przeciągu ostatnich miesięcy nasi członkowie zajmowali się sprawą, która nie dotyczy zabytków, jednak bardzo nas bulwersuje i boli. Latem otrzymaliśmy sygnał, że na Glinkach na placu budowy tworzonego przez magistrat oraz Toruńskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego Osiedla, odnaleziono ludzkie szczątki. Byliśmy tam, zanim ogrodzono teren. Nasi członkowie nagłośnili sprawę, byli wzywani przez IPN i przesłuchiwani w charakterze świadków. Dziś na Glinkach trwają ekshumacje. Za masowych grobów wydobyto już kości prawie dwóch tysięcy osób. W tym wszystkim najbardziej przerażający jest brak jakiejkolwiek refleksji ze strony władz miasta.
Glinki i cała lewobrzeżna część Torunia to miejsce szczególne dla najnowszej historii miasta. Można powiedzieć, że jest to szczególne miejsce z punktu widzenia fizyki i historiozofii. Najpierw Niemcy stworzyli tu 90-hektarowy obóz jeniecki, w którym podczas okupacji uwięzili w sumie przeszło 60 tysięcy żołnierzy alianckich, w 1945 roku ten osób przejęli Rosjanie i w jego części – właśnie na Glinkach – uwięzili tysiące osób, głównie Niemców. Ten obóz zniknął z krajobrazu pamięci miasta. Po prostu nie istnieje.

W ostatnich latach mówi się, o tzw. „erupcji pamięci”. Przejawia się ona chęcią upamiętnienia wszystkiego, co dana grupa społeczna uzna za wartościowe z jej punktu widzenia. W efekcie, po 1989 roku, w samym tylko centrum Torunia powstało co najmniej kilkanaście pomników. Mamy więc pomnik księdza Popiełuszki, prezydencki dąb, pomnik Piłsudskiego, pomnik Jana Pawła II, pomnik Żołnierzy Wyklętych, pomnik gen. Hallera oraz gęsty szlak wszelkiej maści tablic pamiątkowych: od miast partnerskich Torunia począwszy, na niedawno odsłoniętej tablicy upamiętniającej więzionych działaczy opozycji antykomunistycznej, skończywszy. 90-hektarowy obóz doczekał się jedynie pomnika żołnierzy radzieckich, położonego jednak poza granicami miasta, pochodzącego z poprzedniej epoki i wiele razy niszczonego poprzez oblewanie go czerwoną farbą.
Gospodarze Torunia czują tak wielki głód ziemi, że w ogóle nie biorą pod uwagę rezygnacji z planu budowy osiedla na Glinkach, gdzie według niemieckich szacunków może spoczywać nawet dziewięć tysięcy osób. W centrum miasta również znajduje się kilka dużych działek, które – jeżeli będziemy patrzeć na nie w taki sposób – się marnują. Są wykorzystywane jako ciągi spacerowe, nocą pomieszkują tam bezdomni. Tereny te są odwiedzane tylko za dnia oraz przy dużych świętach. Łatwo zgadnąć, że chodzi tu o cmentarz św. Jerzego i cmentarz garnizonowy. Czyż nie lepiej przeznaczyć te cmentarze pod inwestycje mieszkaniowe, a teren „oczyścić”?
Zgadza się, pomysł jest bulwersujący. Podobnie zresztą jak idea budowy osiedla na Glinkach. Dlaczego nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, aby na miejskich nekropoliach budować domy? Dlaczego nawet cmentarze toruńskie, po których nie pozostał ślad w postaci nagrobków doczekały się wpisu do rejestru zabytków? Dlaczego gospodarze miasta zupełnie inaczej traktują cmentarz na Glinkach? Jak nisko trzeba upaść, aby dzielić zmarłych na „lepszych” i „gorszych”? Czy tylko „nasi” zmarli zasługują na spokój i szacunek?
Dlaczego tak łatwo decydenci uznali, że w masowych grobach na Glinkach znajdują się „osoby narodowości niemieckiej”? Bez rzetelnych badań naukowych, solidnej kwerendy archiwalnej, prac archeologicznych – nie będących stricte ekshumacjami – te kwestie pozostaną nierozstrzygnięte. Przede wszystkim przed zakończeniem śledztwa IPN! Być może wraz z kośćmi żołnierzy Wehrmachtu, Toruń opuszczają szczątki obywateli tego miasta i tego regionu.
Bulwersuje fakt, że ze strony przedstawicieli władz miasta padają stwierdzenia o „oczyszczaniu” terenu pod inwestycję. Rzeczniczka Prezydenta powiedziała Radiu PiK: „Będziemy szukali firmy, która ten teren oczyści”, „(…) firma wyłoniona przez nas w przetargu oczyści ten teren”. Czy można „oczyścić” cmentarz? Czy w kontekście śmierci, świętości cmentarza, nienaruszalności szczątków ludzkich, uznawanego w naszej kulturze tabu sfery pośmiertnej, można w ogóle mówić o „oczyszczaniu”?
Gdy rozpoczęły się wyburzenia na dawnej Szosie Chełmińskiej, ktoś powiedział smutno „Gdy miasto niszczy i usuwa domy, wkrótce będzie robić to samo z ludźmi.” Nie sądziliśmy, że stanie się to tak szybko. Dlatego podpisujemy się pod apelem do władz miasta o rozwagę w planowaniu dalszych inwestycji na terenie dawnego obozu jenieckiego na Glinkach. Treść apelu można przeczytać w "Nowościach".
Jako motto tego apelu niech posłuży fragment wiersza Tadeusza Sieraja – „Ręka Anielska”, który powstał jako efekt niszczenia przez komunistyczne władze Polski Ludowej cmentarzy „narodowych”: niemieckich, żydowskich, czy po prostu „obcych”…

Był cmentarz. Nie ma cmentarza.

Tu przyspieszono zmartwychwstanie ciał.
Tu tylko jeden pozostał grobowiec
Bo właśnie tego ten Anioł chciał
Co na nim rękę z wieńcem podniósł w niebo.

Był cmentarz. Stuletni cmentarz.
Nie ma cmentarza. Ukradkiem
Tu przyspieszono zmartwychwstanie.
Kto chce niech słowo dołoży...
(...)

Był cmentarz. Gdzie cmentarz to cmentarz.
Tu już go nie ma.


P.S. Warto dodać, że nie jest to pierwszy przypadek planowego zacierania pamięci o obozie jenieckim przez władze miasta. Jesienią 2015 roku uchwalono plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu przy ul. Andersa. Pozostałości baraków jenieckich, którymi opiekuje się Toruńskie Towarzystwo Fortyfikacyjne, pomimo protestów, mają zniknąć pod planowaną w tym miejscu drogą.

piątek, 23 grudnia 2016

O berlińskim chlebie ze ściany toruńskiej kamienicy

Z kamienicy przy ul. Sienkiewicza 16 w Toruniu odpada tynk odsłaniając stary napis. Temu odsłanianiu  gorąco sekunduje Kamil Snochowski, łowca wiekowych liter i reklam. Sekunduje i wspiera przy pomocy bystrego oka oraz komputera, który co prawda bystry nie jest, ale w literołowach bywa pomocny.
O tym, że przy Sienkiewicza spod tynku wyłazi szyld piekarni wiadomo było od dawna. Podobnie jak to, że pod zaprawą siedzi jeszcze sporo ciekawostek. Literołap czuwał więc, działał i wywołał ze ściany reklamowego ducha berlińskiego chleba.
Początkowo myślał, że tą berlinskością piekarz chciał dodać sobie splendoru, później jednak okazało się, że Berliner Brot to nazwa słodkiego specjału świątecznego, jaki powstał w czasach wojennego niedoboru.
Postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś o piekarni, która ten smakołyk produkowała i o samym berlińskim chlebie. Zajęła się tym Ania Zglińska przekopując archiwalne teczki z dokumentami oraz stare przepisy kulinarne. 
Reklama jest napisana po niemiecku, co niektórych zaczęło kłuć w oczy. Stawianie stosów nigdy ludzkości nie wychodziło na dobre. Niszczenie na nich pamiątek historii jest głupie, szczególnie w takim mieście jak Toruń, gdzie do podobnych spraw trzeba zawsze podchodzić ostrożnie.
Kamienica na rogu obecnych ulic Mickiewicza i Sienkiewicza powstała w 1897 roku na zlecenie piekarza Augusta Lipińskiego.
Pierwszy projekt autorstwa znanego toruńskiego architekta Georga Sopparta nie przypadł Lipińskiemu do gustu. Ostatecznie kamienica powstała według koncepcji Friedricha Klentje. Tego samego, który zaprojektował dla siebie i zbudował willę przy Mickiewicza 20.
Piekarniano-cukierniczy napis wyłania się od strony ul. Sienkiewicza, na tych widoczkach pochodzących ze zbiorów Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej więc go nie widać. Szukamy innych. O tym, w jakich okolicznościach powstał chleb berliński i jaki mógł mieć związek z Bożym Narodzeniem 1916 roku można sobie poczytać w "Nowściach". 
Poza wykopaliskami archiwalnymi, postanowiliśmy również odtworzyć reklamowany smak. Chleb berliński powstaje niczym wulkan...
Jest krater z płynną zawartością, pofałdowane stoki i bomby wulkaniczne...
Dobra, dość tej poezji i geologii. Przed przygotowaniem chleba warto zaopatrzyć się w:
  • 100 g łuskanych całych orzechów laskowych, 
  • 100 g całych migdałów, 
  • 500 g mąki, 
  • 500 g cukru, 
  • 3 łyżki kakao, 
  • 2 łyżeczki cynamonu, 
  • 1 łyżeczkę zmielonych goździków, 
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany 
  • 1 łyżkę proszku do pieczenia, 
  • 4 jaja. 
  • Na lukier: 100 g cukru pudru, woda lub sok z wyciśniętej cytryny.
Orzechy laskowe i migdały trzeba pokroić w duże kawałki. Mąkę przesiać w kopczyk, w środku zrobić zagłębienie. Orzechy, cukier, cynamon, goździki, kakao, proszek do pieczenia usypać dookoła mąki (będzie łatwiej zagniatać ciasto). W zagłębienie w mące wbić jajka i dodać śmietanę. Zagnieść ciasto (uwaga, będzie bardzo gęste).
Tak wygląda berliński chleb w stanie surowym.
Proszę się nie sugerować ilością. To potrójna porcja przygotowywana na Wigilię TOnZ-u😁.
Ciasto należy rozwałkować wałkiem na blasze wyłożonej pergaminem i posmarowanej tłuszczem. Piec w 200 stopniach ok. 20-30 minut.
Jeszcze ciepłe pokroić w podłużne romby i polać przygotowanym lukrem. Po wystygnięciu ciasto zrobi się twarde. Wtedy już pocięte można schować np do wielkiego słoika. Chlebek jest trwały, więc teoretycznie powinien starczyć na długo. Ten wigilijny zniknął jednak szybko.





Fot. Zdzisław Wiśniewski
Życzymy Państwu wszystkiego najlepszego i smacznego!

sobota, 26 listopada 2016

Premiera "Społecznego raportu na temat stanu Twierdzy Toruń" - relacja ze spotkania.

Pierwsze w historii Toruńskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami dzieło zostało wydane! "Społeczny raport na temat stanu Twierdzy Toruń" oficjalnie ujrzał światło dzienne 25 listopada. Z tym światłem dziennym to może trochę przesada, w jak zawsze gościnnym toruńskim Domu Muz spotkaliśmy się wieczorem. Raport znalazł się więc raczej w świetle reflektorów, wraz ze sztabem ludzi, którzy przez ponad pół roku ciężko nad nim pracowali.
Czujemy się tym uskrzydleni, chociaż ładnie wydana książka (o jej wygląd zadbał Kamil Snochowski) do lekkich nie należy. Jest jednak ważna nie dlatego, że swoje waży.😉
Raport powstał dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Dziedzictwa, w ramach programu Wolontariat dla dziedzictwa. Redaktorem tomu jest wiceprezes TO TOnZ Adam Kowalkowski.
Wspierani przez wolontariuszy członkowie TOnZ zinwentaryzowali i opisali ponad 200 obiektów Twierdzy Toruń. Raport jest pierwszym takim opracowaniem jakie powstało w Toruniu od ponad dwóch dekad. Wcześniej podobnego zadania podjęli się Krzysztof Biskup oraz Bożena i Lech Narębscy. Na pewno przyda się wielu osobom, bo też zainteresowanie toruńską twierdzą jest coraz większe. Podczas premiery sala Domu Muz przy ul. Podmurnej wypełniona była po brzegi.
  Nasz raport zawiera m.in. zdjęcia i plany, każdy obiekt jest również zaznaczony na mapie.
Trochę tego jest, Toruń wciąż jeszcze może szczycić się jedną zabytkami jednej z najlepiej zachowanych twierdz pierścieniowych w Europie.
Drukowane wersje raportu rozeszły się jak świeże bułeczki. Książka pieczywem nie pachnie, chociaż została w niej również opisana dawna forteczna piekarnia, do Domu Muz trafiła jednak w wersji bardzo świeżej. Dzień wcześniej przyjechała z inowrocławskiej drukarni.
Trafiły one między innymi do rąk naszych wolontariuszek i wolontariuszy.
Mimo ograniczonych możliwości finansowych udało nam się wydrukować więcej egzemplarzy, niż pierwotnie zakładaliśmy. Nie było ich jednak tyle, aby po zaopatrzeniu bibliotek oraz urzędów, którym raport może się przydać, obdarować raportem wszystkich zainteresowanych. Nie oznacza to, że nasi goście odeszli z pustymi rękami. Przy wejściu każdy dostał numerek, a pod koniec spotkania na scenie pojawiła się specjalna komisja losująca...
Nad przebiegiem losowania czuwała szefowa toruńskiego oddziału TOnZ Anna Zglińska.
Raport w wersji elektronicznej znajduje się na naszej stronie, skąd może go sobie pobrać każdy. Polecamy go Państwa uwadze, szczególnie, że w tej postaci raport będzie aktualizowany.

Książka podczas spotkania trafiła do przedstawicieli: Wydziału Środowiska i Zieleni UMT, Pana Tomasza Kozłowskiego, Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej (BOM Gołębia), Pana Krzysztofa Maliszewskiego, Rady Miasta Torunia na ręce Radnej Magdaleny Olszty-Bloch, Miejskiej Pracowni Urbanistycznej na ręce Pana Marka Porczyka. Trafiły również do przedstawicieli najemców obiektów Twierdzy Toruń: Pana Jerzego Okońskiego z Fortu IV oraz Jana Huzakowskiego z Toruńskiego Towarzystwa Fortyfikacyjnego. Na sali znaleźli się licznie przedstawiciele Instytutu Historii i Archiwistyki, do którego Biblioteki egzemplarz odebrał profesor Maciej Krotofil, zastępca dyrektora IHiA. Pozostałym urzędom i instytucjom przekażemy egzemplarze osobiście, bądź pocztą już od poniedziałku. Znajdą się również we wszystkich 17 bibliotekach w całej Polsce, które posiadają uprawnienia otrzymywania egzemplarzy obowiązkowych.

Dziękujemy po raz kolejny dyrekcji Domu Muz za gościnę scenie i nieustającą życzliwość oraz drukarni Totem z Inowrocławia za profesjonalizm i współpracę otwartą na klienta.

Projekt dofinansowano ze środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa w ramach programu "Wolontariat dla dziedzictwa".




piątek, 25 listopada 2016

"Społeczny raport na temat stanu Twierdzy Toruń" już jest!

 

 








Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział w Toruniu ma zaszczyt zaprezentować Państwu:


Jest to efekt 7 miesięcy pracy wykonanej przez 25 wolontariuszy oraz 10 członków naszego Oddziału TONZ. Projekt został dofinansowany przez Narodowy Instytut Dziedzictwa w ramach programu "Wolontariat dla dziedzictwa". 

Zinwentaryzowano łącznie 208 obiektów. Za wzór posłużyło dzieło śp. Krzysztofa Biskupa oraz Bożeny i Lecha Narębskich pt. Studium historyczno-konserwatorskie pierścienia zewnętrznego Twierdzy Toruń, wydane w 1993 roku. Po 23 latach podjęliśmy próbę oceny obecnego stanu Twierdzy. Wewnątrz tej publikacji znajdą Państwo nie tylko suchą dokumentację, ale również inspirację, jakie współczesne funkcje można nadawać tego typu zabytkom, jakie zagrożenia na nie czyhają i z jakimi problemami fortyfikacje toruńskie się borykają. 

Dziękujemy naszym wolontariuszom, członkom TONZ Oddział w Toruniu, wszystkim osobom i instytucjom, które pomagały nam w ukończeniu projektu, jak również bliskim i przyjaciołom, którzy wspierali nas w realizacji tego zadania.


  Anna Zglińska                                                                            Adam Kowalkowski
Prezes TONZ OT                                               Koordynator projektu i wiceprezes TONZ OT













czwartek, 17 listopada 2016

Społeczny raport o stanie Twierdzy Toruń - premiera



Bardzo serdecznie zapraszamy na premierę naszej pierwszej publikacji. 25 listopada oficjalnie ujrzy światło dzienne „Społeczny raport na temat stanu Twierdzy Toruń”. Forteczni wolontariusze pracowali nad nim przez siedem miesięcy, przez ten czas zinwentaryzowali 208 obiektów. Premiera ich wydanego dzieła odbędzie się w piątek o godz. 18, w jak zawsze gościnnym Domu Muz przy ulicy Podmurnej 1.
Forteczną inwentaryzację oraz publikację jej efektów wsparł finansowo Narodowy Instytut Dziedzictwa w ramach programu Wolontariat na rzecz dziedzictwa.

sobota, 24 września 2016

O czym opowiadają mury kamienic - relacja ze spotkania.



O czym opowiadają mury toruńskich kamienic? Dziś ledwie coś szepczą, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu gadały jak najęte. Przekrzykiwały się i to często w różnych językach oraz atrakcyjnych formach. Starym napisom reklamowym, bo to właśnie o nie chodzi, przyjrzeliśmy się pod niemal każdym kątem – podczas spotkania zorganizowanego w gościnnym Domu Muz, a także spaceru po starówce.
Tropienie duchów dawnych toruńskich firm, których reklamowe cienie można jeszcze dostrzec na murach, to niezwykle pasjonujące zajęcie. Ta przygoda pochłonęła naszego towarzysza (innymi słowy członka TOnZ-u) Kamila Snochowskiego, który jako Literołap kolekcjonuje ciekawe litery oraz rekonstruuje komputerowo stare toruńskie szyldy, dzieląc się swoimi zdobyczami na Facebooku. Podzielił się nimi również podczas spotkania i spaceru.
Wymalowane na tynkach ulotne pamiątki przeszłości do niedawna pozbawione były jakiejkolwiek ochrony, a potrzebowały jej jak mało co. Na ogół to one właśnie odpadały w pierwszej kolejności z murów zaniedbanych i przeważnie jako pierwsze były z nich skuwane przy okazji remontów. W ten sposób Toruń pozbył się wielu niezwykle istotnych świadectw swojej historii. Do 2013 roku, kiedy to wystartował program ratowania starych szyldów, tych pamiątek zachowało się już bardzo niewiele. Reanimacja dotyczy niestety tylko reklam ze starówki, ale jest prowadzona pod szyldem Biura Toruńskiego Centrum Miasta, którego pole działania ogranicza się do historycznego centrum. Przez trzy lata pracując w ramach letnich praktyk, studenci konserwacji z UMK przywrócili blask sześciu reklamom. Sporo się przy tym namęczyli. Farba z napisów złuszczyła się tworząc „krokodyle łuski”. Te drobinki, każdą z osobna, trzeba było odpowiednio nawilżyć i później przykleić do wzmocnionego wcześniej tynku.
O szczegółach technicznych opowiadała Daria Zasada-Kłodzińska, konserwatorka z UMK, która od 2013 roku kieruje pracami przy reanimowanych szyldach. Przy okazji usłyszeliśmy również kilka smakowitych anegdot o tym, jak mieszkańcy starówki reagowali na widok ratujących napisy konserwatorów. W znakomitej większości były to reakcje bardzo budujące.
Stare reklamy potrafią bardzo wiele powiedzieć o historii domów, na których ścianach się znajdują oraz związanych z tymi budynkami ludzi. Są też niezwykle ciekawym świadectwem dziejów miasta, w Toruniu w kilku miejscach widać jeszcze napisy wielowarstwowe, gdzie napisy polskie nakładają się na niemieckie i na odwrót. Czasami wystarczy do ozdobionego w ten sposób kawałka ściany przyłożyć ucho, aby dowiedzieć się wielu niezwykłych rzeczy. W odbiorze sygnałów z przeszłości bardzo pomagają wiekowe księgi adresowe i gazety. Jedne i drugie stara się mieć cały czas pod ręką Szymon Spandowski. Na spotkaniu i podczas spaceru starał nasz kolega starał się przybliżyć dzieje firm, których reklamy okazały się bardziej trwałe od nich samych.
W obu napisowych spotkaniach wzięło udział nieco ponad sto osób. Jak zawsze nasi goście dowiedzieli się czegoś od prelegentów, a prelegenci od gości. Bardzo nas to cieszy, że uroki dawnego Torunia możemy poznawać w licznym gronie ludzi tak bardzo tym zainteresowanych. Dzięki spostrzegawczości jednej z uczestniczek spaceru szlakiem starych napisów udało się na przykład rozwiązać zagadkę pewnej bardzo starej i bardzo ciekawej płaskorzeźby umieszczonej na fasadzie kamienicy przy ulicy Ducha Świętego 1.    

Więcej o zagadce tragarza w "Nowościach"